W spotkaniu otwierającym kolejkę zobaczyliśmy festiwal nieskuteczności napastników Widzewa oraz Wisły Płock. Przynajmniej w wieczornym meczu ujrzeliśmy gole, a konkretnie trzy. Nik Prelec w drugim z rzędu spotkaniu w Ekstraklasie zdobywa bramkę i jak na razie udanie wszedł w niewygodne buty Afimico Pululu, zaś Sergio Lozano popisał się fenomenalnym uderzeniem na wagę zwycięstwa białostoczan. Zapraszamy na podsumowanie wydarzeń, jakimi na starcie drugiej kolejki uraczyła nas PKO BP Ekstraklasa.
Ekstraklasa rozkręca się na dobre, choć akurat w ostatnim dniu lipca szło to opornie. Drugą kolejkę PKO BP Ekstraklasy zaczęliśmy piątkowym pojedynkiem w Płocku, gdzie lokalna Wisła podjęła Widzew Łódź. Natomiast w wieczornym starciu w szranki stanęły Motor Lublin oraz Jagiellonia Białystok.
Co ważne, oba spotkania Ekstraklasy rozpoczęły się od odegrania Mazurka Dąbrowskiego oraz uczczenia pamięci bohaterów Powstania Warszawskiego minutą ciszy.
Nam strzelać nie kazano, czyli pojedynek Wisły Płock z Widzewem
Nie można powiedzieć, że samo w sobie spotkanie Wisły z Widzewem było złe. To byłaby zbyt surowa ocena. Jednak poziom nieskuteczności obu zespołów był iście absurdalny. Według statystyk ekstraklasa.org w rzeczonym spotkaniu padło trzydzieści strzałów, lecz zaledwie cztery były celne.
🔚 #WPŁWID
Niewykorzystane okazje… nie zemściły się. Obie drużyny wciąż bez porażki 😌 pic.twitter.com/g1NojeBq8A
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) July 31, 2026
Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando gości. Widzew kontrolował boiskowe wydarzenia i stworzył kilka dogodnych szans. Szans, które zmarnował Sebastian Bergier. Jest to o tyle dziwne, że w zeszłym sezonie to właśnie jego bezwzględność w polu bramkowym przeciwnika zapewniła mu tyle goli.
Najpierw po doskonałym dośrodkowaniu Juljana Shehu napastnik skierował piłkę głową prosto w ręce dobrze ustawionego Rafała Leszczyńskiego. Kilka minut później po podaniu Świderskiego znów trafił w bramkarza, a chwilę później zmarnował z bliska dobitkę. Trzecia sytuacja miała miejsce w okolicy 35 minuty. Znów wrzutka Shehu, a Bergier zamiast spokojnie pochylić się do strzału głową, wybrał uderzenie szczupakiem i posłał ją wysoko nad poprzeczką.
Apogeum nieskuteczności miało miejsce w doliczonym czasie gry. Napastnik dostał znakomite, prostopadłe podanie od Frana Álvareza i wyszedł sam na sam z Leszczyńskim. Miał mnóstwo czasu, lecz piłka zaplątała mu się pod nogami i właściwie zmarnował kolejną dobrą okazję.
Bergier niezły sabotażysta dzisiaj XD#WPŁWID 0:0 pic.twitter.com/ublwmEbagB
— Beniamin Filipowicz (@Benek1920) July 31, 2026
Nafciarze w drugiej połowie równie nieskuteczni co Widzew w pierwszej
W drugiej połowie to gospodarze ruszyli do kontrnatarcia. Jednak ich także jak zapewne się domyślacie zawiodła skuteczność. Jeszcze w pierwszej połowie bardzo dogodną sytuację zmarnował Olaf Kobacki. Po fatalnym błędzie defensywy Widzewa przy wyprowadzaniu piłki, napastnik stanął oko w oko z Bartłomiejem Drągowskim. Uderzył fatalnie — obok słupka.
Bliżej do szczęścia miał Said Hamulić. Napastnik Wisły kapitalnie urwał się obrońcom po prostopadłym podaniu i pognał samotnie na bramkę Widzewa. Choć miał mnóstwo czasu i miejsca na opanowanie piłki, to w kluczowym momencie zabrakło mu zimnej krwi — spróbował uderzenia po ziemi, które Bartek Drągowski bez większych problemów wybił nogami.
Zresztą końcowe słowo mogło właśnie należeć do Nafciarzy. W 91. minucie spotkania Žan Rogelj wypalił jak z armaty z okolicy 25. metra. Pocisk Słoweńca huknął tylko w poprzeczkę i zabrakło dosłownie centymetrów, by w ostatniej akcji meczu Wisła wyszarpała komplet punktów. Strzał stanowił doskonałą kropkę nad „i” dla całego spektaklu niewykorzystanych szans w Płocku.
ALEŻ TO BYŁBY GOL! 🤯🤯 Zabrakło kilku centymetrów! 🤏 pic.twitter.com/AmPkYo2vce
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) July 31, 2026
Skuteczności zabrakło także Motorowcom
Dużo ciekawiej było w Lublinie. Jednak podobnie jak w Płocku, gospodarzom nie sprzyjała skuteczność. Bowiem mimo ogólnej przewagi na boisku (w tym choćby w ilości dogodnych sytuacji), zespół Mariusza Misiury miał duży problem z przekłuciem ich na gole.
Na prowadzenie jako pierwsza wyszła Jaga, gdy w 33. minucie na listę strzelców wpisał się 25-letni słoweński napastnik Nik Prelec. Sprowadzony do Jagiellonii Białystok w miejsce Afimico Pululu napastnik zrobił to po raz drugi w tym sezonie. Szybko jak widać stara się do siebie przekonać białostockich fanów.
Ekstraklasa: Jaga choć cofnięta, była zabójczo skuteczna wtedy, kiedy potrzebowała
W drugiej połowie Motor Lublin rzucił się do odrabiania strat. Jagiellonia Białystok mocno się cofnęła, co było wodą na młyn dla gospodarzy. Swoje szanse miał Czubak, N’Diaye, Łęgowski. Jednak Sławomir Abramowicz to nie pierwszy lepszy bramkarz i pokazał to po raz kolejny w tym spotkaniu.
Trudy gospodarzy nie poszły na marne. Zgranie głową piłki N’Diaye na piąty metr pola karnego do Karola Czubaka, a reprezentant Polski zrobił to, co umie najlepiej – wpakował piłkę do bramki obok bezradnego w tej akurat sytuacji golkipera. Zasłużone wyrównanie Motorowców, którzy parli naprzód. Jagiellonia zaś została ukarana za pasywność.
Lecz ostatnie słowo należało do przyjezdnych. Nie musieli dominować, wystarczyły im momenty. Kilka minut po stracie gola aktywny w tym spotkaniu Kajetan Szmyt pognał lewą stroną i zagrał przed szesnastkę do Sergio Lozano. Nieatakowany Hiszpan stał na wprost bramki i huknął nie do obrony! Popatrzcie zresztą sami.
𝗖𝗢 𝗭𝗔 𝗘𝗠𝗢𝗖𝗝𝗘 𝗪 𝗟𝗨𝗕𝗟𝗜𝗡𝗜𝗘! 💥 Najpierw trafia Czubak, potem idealny strzał Lozano!
📺 Mecz Motor – Jagiellonia trwa w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/4xkIrCct7I
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) July 31, 2026
Jagiellonia dzięki temu golazo wyjechała z województwa lubelskiego z trzema punktami. Choć oddali mniej celnych strzałów, to jednak dzięki skuteczności oraz dobrej postawie ich bramkarza ponownie zgarnęli trzy punkty. Z kolei przygoda Mariusza Misiury nie rozpoczęła się tak idealnie, jak pewnie sobie zakładał. Dwa mecze i punkt, choć przy lepszej skuteczności mogliby ten mecz zakończyć przynajmniej z punktem.
PKO BP Ekstraklasa: Białystok na koniec lipca liderem Ekstraklasy
Na koniec lipca w PKO BP Ekstraklasie liderem została Jagiellonia Białystok mająca komplet punktów. Na drugie miejsce wskoczyła Wisła Płock, z czterema oczkami na koncie.
Komplet wyników:
- Wisła Płock – Widzew Łódź 0:0
- Motor Lublin – Jagiellonia Białystok 1:2 (0:1)
82. Czubak – 33. Prelec, 85. Lozano
Przeczytaj także: